Podsumowanie sezonu MTB i powrót na stare śmieci

Sezon 2012 się zakończył, przynajmniej dla mnie jeżeli chodzi o ściganie, teraz wstępuję w okres rozjazdowo-przygotowawczy do nowego sezonu, poprzedzony 2 tyg „(nie)zdrowym opierdalaniem się” ;)
Przy okazji postanowiłem też powrócić na stare śmieci i uciec z bloga TC-Team.pl, skoro Krzyś przestał się udzielać, to sam mogę pisać tu, nie muszę tam ;) Swoją drogą przypomniał mnie się pierwszy wpis dotyczący moich rowerowych wyczynów – http://lewyino.pl/2009/06/a-ja-na-tej-wojnie-ponad-2-godziny/ ciekawe kto to czytał :P

Co do sezonu 2012, to na poważne zacząłem go w marcu, styczeń i luty były dość słabo przetrenowanymi miesiącami, głównie z racji kontuzji złapanej na początku roku (a może to taka moja wymówka;)) W każdym bądź razie od marca zacząłem więcej jeździć na rowerze, miałem końcówkę siłowni oraz nie mogłem zaniedbywać biegania, przecież pierwszy start w sezonie nie był na rowerze, a był to połmaraton Poznański i miał początkowo cel – przebiec, a w trakcie treningów cel został podniesiony na ukończenie w czasie poniżej 2 godzin, cel udało się osiągnąć 1:51:53 (czas netto niecałe 1:50) i w taki oto sposób rozpocząłem sezon.
Sezon 2012 był też pierwszym moim pełnym sezonem, a więc też sezonem z największą ilością startów, nie pamiętam ile planowałem, ale jak zawsze więcej by się chciało niż zrealizować się dało.
Starty rozpocząłem 15.04 w Murowanej Goślinie podczas Powerade Garmin MTB Marathon i wynik mnie zaskoczył, 37/299 osób open na dystansie mini (w poprzednim sezonie meldowałem się trochę wyżej niż w połowie stawki) pokazał, że pojeździć, nawet nie dużo na rowerze, ale zawsze podczas zimy to kosmiczna różnica względem osób „zimujących”, zwłaszcza różnica ta uwidacznia się na początku sezonu, później się zaciera, ale satysfakcja z dobrego wyniku daje dalszą motywację ;)
Nad startami rozczulać się nie będę, każdy z nich w miarę możliwości opisywany był na blogu i informacje szczegółowe znaleźć można tutaj – http://TC-Team.pl
Jednak w podsumowaniu przypomnieć trzeba sobie każdy
22.04 i kolejny start – Dolsk i Grand Prix Wielkopolski w maratonach MTB, 2x przebita opona i pierwszy w życiu DNF
29.04 – Metropolia w Bydgoszczy i pierwszy w życiu tak długi wyścig (55km)
20.05 – Gniezno i GP WLKP, oraz sprawdzian formy przed szczytem
27.05 – Skandia Lublin, główny wyścig sezonu ze względu na Mistrzostwa Polski Dziennikarzy w maratonach MTB
03.06 – Skandia Gdańsk
17.06 – Igrzyska Olimpijskie Sportowców Wiejskich
24.06 – Wyrzysk i GP WLKP, pierwszy poważny zgon na trasie, 70km w wysokiej temperaturze + przebita opona na start
22.07 – Skandia Bytów, czyli Kebab, żubrówka i życiówka, ale nie próbujcie tego sami :D
12.08 – Suchy Las GP WLKP
19.08 – Wałcz GP WLKP i kolejny mocny zgon, 80km w upale i piaskach
26.08 – Kaczmarek MTB Nowa Sól, coś nowego, a do tego bardzo fajna impreza i myślę, że w przyszłym sezonie odwiedzę coś więcej z tego cyklu
09.09 – Skandia Rzeszów, ważny start z pomyłką organizatora i 500km w jedną stronę, żeby pościgać się przez 10km na trasie wyścigu rodzinnego
15.09 – Michałki i tyle dziur nie przeżyłem chyba przez resztę sezonu, ale wyścig miał coś w sobie i pewnie tam wrócę za rok
22.09 – Skandia Kwidzyn, najlepszy wynik na koniec sezonu
23.09 – Łopuchowo GP WLKP i kolejny dobry start ale tym razem z pechem i kolejnym laczkiem

I tak w skrócie można podsumować ten sezon. 16 startów na rowerze (w tym 2 nieukończone, pierwszy laczek, drugi organizator) podczas których złapałem 4 laczki (2 w Dolsku licze, pierwsze w życiu na wyścigu) i 1 półmaraton. Sezon z głównym nastawieniem na doświadczenie i rozwój, posmakowanie dłuższych dystansów i powalczenia podczas MP Dziennikarzy, w zasadzie wszystko udało się zrealizować, więc można sezon uznać za udany.
Dodatkowo udało się też zrealizować mniejszy plan zgubienia kilku kilogramów, w styczniu po wejściu na wagę ujrzałem 93.8kg i postanowiłem coś z tym zrobić, nieśmiało myślałem o 80kg na koniec sezonu, a potem „dogubieniu” jeszcze 5kg zimą i następny sezon chciałbym zacząć z wagą 75kg. Jednak to co zrobiłem nawet mnie zadziwiło, na końcówkę sezonu waga spadła do 75kg (a nawet lekko poniżej), ciekawe tylko do jakiego poziomu podskoczy po aktualnym 2 tygodniowym lenistwie.

tak więc na pocątek następnego sezonu może 70kg ;)

Jeszcze parę suchych statystyk dla potomnych, okres 01.03.2012 – 30.09.2012
dystans: 6257.7km
czas: 269h 13m
w tym jakieś 150km bieganie, a że za szybko nie biegam to pewnie zajęło to jakieś 15h ;)

A teraz dla tych co dotarli do końca jeszcze rozkminka ;)
Blog ma nazwę – „Z życia programisty, nie tylko o programowaniu” i coś czuje, że trzeba zmienić bo wpisy rowerowe mogą być częstsze. Na razie z pomysłów jest całkowity obrót „Z życia rowerzysty-amatora, nie tylko o „pedałowaniu” i miks „Z życia programisty, głównie o „pedałowaniu””, a może jakieś propozycję ;)

na koniec mała galeria wybranych zdjęć z sezonu


autorami zdjęć są
Kamil Mateja – https://plus.google.com/photos/106937120747539372065/albums/5791071249723184305
Mi Se – https://picasaweb.google.com/105479128468102583795/GrandPrixWielkopolskiWMaratonachMTB23092012Opuchowo
Mi Se – https://picasaweb.google.com/105479128468102583795/MichaKi2012WWieleniu
Marcin Jaworski – https://plus.google.com/photos/114371762412810657309/albums/5776193556103092065?banner=pwa
Mi Se – https://picasaweb.google.com/105479128468102583795/GrandPrixWielkopolskiWMaratonachMTB201212082012SuchyLas
Pyrcyk Poznań – https://picasaweb.google.com/114488523242078825673/GRANDPRIXWLKPWMARATONACHMTBSUCHYLAS12082012
Cyryl Szweda
Wojtek Szabelski / Freepress.pl

Tagi: , , , , , , , ,

1 października 2012 | Kolarstwo

Zostaw odpowiedź